Archive | Listopad 2016

Bałam się bardzo, ale też dokładnie wiedziałam, czego chcę – VBA2C (Białystok)

Historia 3 porodów. Historia dojrzewania kobiety. Historia ze św. Geradem Majelli. Historia VBA2C. Historia Agnieszki:

Chciałabym opowiedzieć swoją historię. Chyba zanosi się na długą opowieść, więc proszę o wyrozumiałość .

Pierwszego syna rodziłam w 2006 roku. Zima, mróz, młoda pełna nadziei jadę na porodówkę wzorowo przygotowana, z mężem, oboje po szkole rodzenia, wdech-wydech opanowany do perfekcji W domu odeszły mi zielone wody, w szpitalu ciągłe powtarzanie, że to nic takiego, że czekamy na akcje porodową. Rozwarcia nie miałam praktycznie żadnego, 1 cm przez cały czas Byłam podekscytowana, miałam lekka trzęsawkę, wiadomo-hormony ale dzielnie walczyłam. Oksytocyna nie zmieniła nic oprócz zwiększenia nasilenia skurczy. Po 12 godzinach podano mi na deser Relanium, wciąż zastanawiam się, po co, bo rozwarcia i tak nie było, a ja się i tak nie uspokoiłam. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Dostałam krwotoku, szybka decyzja o cięciu w znieczuleniu ogólnym, strach, smutek, nieświadomość niczego, nicość. Karolek urodził się w niedotlenieniu, z zachłystowym zapaleniem pluc, był taki biedniutki, w inkubatorze, a ja sama w sali, z jego zdjęciem na szafce. Dobrze, że mąż mógł synka zobaczyć i przytulić. Później dowiedziałam się, że odkleiło mi się łożysko. Mogę się naprawdę cieszyć i bez wahania stwierdzić, że to cud, że mam zdrowe dziecko. Tak sobie myślę, że ten wdech-wydech sporo mi też pomógł .

Drugi poród to już sobie sama zaplanowałam. W 2010 roku córcia miała urodzić się przez zaplanowane cc. Wybrała sobie jednak termin porodu sama, 3 dni przed planowanym cięciem. W domu odeszły mi krwiste wody, co znów nie zaniepokoiło lekarza. Tak sobie zaczęto mnie znów obserwować, rozwarcia nie było, za to mój niepokój narastał. Mojego lekarza nie było na dyżurze, ale umówiliśmy się, ze mogę do niego dzwonić. No więc zadzwoniłam o 4 nad ranem, a co No i po chwili miałam ciecie, w znieczuleniu zewnatrzoponowym. Urodziła się zdrowa Weronisia, która mogłam pocałować, zobaczyć Chociaż i tak to było jakieś takie dziwne wszystko, bo patrzyłam sobie w odbicie na lampie nade mną i widziałam, ze coś mi tam tna, kolor krwi widziałam… Aha, łożysko zdążyło po 5 godzinach od odejścia wód odkleic się na 1/4 powierzchni. Ciekawe, jak długo jeszcze zamierzano czekać z rozwiązaniem ciąży!?

Po 4 latach – w 2014 roku, ja – doświadczona mama, która przeżyła 2 wersje cc, postanowiła spróbować swoich sił i urodzić naturalnie Po prostu dojrzałam chyba tez do przeżywania bólu (o ile da się do tego dojrzeć), poza tym nie wyobrażałam sobie kolejny raz przechodzenia operacji, bo tak nazywam cc – operacja z przecinaniem każdej z powłok. No tak się zablokowalam na cc, ze hoho Lekarz, który prowadził moja druga ciążę, chociaż wspaniały, powiedział, że nie pozwoli mi urodzić naturalnie. Znalazłam więc panią doktor, która była przychylna mojemu pomysłowi. Powiedziała, żebym przede wszystkim znalazła przychylne mi miejsce porodu (Szpital Uniwersytecki w Białymstoku [przyp.red.]), powiedziała, który lekarz może się zgodzić na takie „szaleństwo” i że tak naprawdę wszystko będzie zależało od postępu porodu. Bałam się bardzo, ale też dokładnie wiedziałam, czego chcę i tak jakoś intuicyjnie czułam, miałam nadzieję, że się uda. Wiedziałam, że jeśli będę czuła, że jest coś nie tak, to przecież nie będę ryzykować i wtedy dam się pociąć.

keep-calm-and-vba2c-on

Gdy już nadszedł dzień porodu, wyruszyliśmy z mężem w bojowych nastrojach Rozwarcie było 1 cm, szyjka twarda . Na izbie stażystka zrobiła wielkie oczy na moje słowa, że chcę spróbować urodzić naturalnie. Potem na sali porodowej drugi młody lekarz szeptał coś sobie z tą pierwszą młodą lekarką, a ja wiedziałam, że sa przeciwni mojemu vbac, bo ich tak nauczono, że po 2 cc to już nie można. Najważniejsze było to, że ordynator się zgodził, przyszedł i powiedział, ze popiera moja decyzję i wspiera mnie. Lekarz dyżurna (okazała się daleka znajoma na dodatek) dala mi karteczkę do podpisu z oświadczeniem, że chcę rodzić naturalnie. Przez cały czas mówiła, że to największa głupota, jaka w życiu popełniam. Ona jest po dwóch cc, po co mi takie ryzyko, widziała kobiety z rozprutymi macicami po próbie vbac. Same czarne wizje. Moim światełkiem w tunelu okazała się cudowna położna Nie dostałam oksytocyny ani nic innego, a rozwarcie po prostu się zwiększało Bolało coraz bardziej, ale synek się pięknie wstawiał główką, (co wcześniej nie miało miejsca z poprzednimi dziećmi), więc jakoś to znosiłam. Potem anestezjolog powiedział, ze nie może dać mi znieczulenia, bo byłoby to ryzykowne, ponieważ nie czułabym rozchodzenia się szwu po cc. No i tu spanikowalam. Bałam się, że nie dam rady. Było już ok. 7cm i spytałam o cc Lekarz, ta znajoma, powiedziała, że chciałam spróbować, to mam próbować naturalnie. A anestezjolog i inny lekarz jeszcze powiedzieli, że mają teraz inne ciecie 😛 Kubeł zimnej wody, chciałaś babo, to masz A gdy się sala zwolniła, to miałam już 9 cm rozwarcia Pani położna to tak sobie spokojnie czekała, obserwowała, jak mówiłam, że nie daje rady chyba, to mówiła, że sobie świetnie daje radę! Mąż biedny słyszał: „wytrzyj mi czoło!”, a po chwili: „nie wycieraj!” A potem nagle poczułam, ze to już i tylko poruszenie i głos położnej, ze „stajemy do porodu” i po chwili urodził się Antoś, facet o wadze 4160g Radość, łzy, euforia Pewnie, że bolało (potem wypełniałam ankietę jakiejś studentki i wpisałam w rubryce o natężeniu bólu, że w skali 1-10, ból był na 8). Ale po prostu tego przeżycia nie da się porównać z żadnym na świecie.

Dowiedziałam się dużo o sobie, o tym, że poród znajdował się w mojej głowie, że moje podejście do niego to część sukcesu. Inna część to współpraca Antosia:) A jeszcze inna to rzeczy jakieś poza mną, które się zadzialy. Dla mnie to był cud. Modliłam się do św. Gerarda Majelli, patrona porodów i matek, będąc w ciąży. Ktoś mi podsunął tylko to imię świętego, nawet nie wiedziałam bliżej, co to za święty.

Urodziłam 16 października, w tym dniu w kalendarzu jest wspomnienie św. Gerarda Majelli.

Kończę i dziękuje za wytrwałość Wiem, że najważniejsze, to bezpieczeństwo dziecka w czasie porodu i mamy tez, więc nie ma jednej recepty na poród, ale warto próbować i na pewno nie dać się wkręcić lekarzom na wstępie, że to bez sensu – rodzic naturalnie. I też ważne jest, jakie osoby się nami zajmują, przychylna położna jest na wagę złota Pozdrawiam Was i życzę pięknych porodów
Agnieszka