Archive | Luty 2018

EKSPRESOWY VBAC – październik 2017 (Głubczyce)

Brak postępu porodu…

… dziś jedno z najczęstszych wskazań do cięcia cesarskiego.

…. worek, do którego często wrzuca się wiele różnych sytuacji porodowych (m.in. problemy z rozwieraniem szyjki macicy, nieudane indukcje, zatrzymanie postępu porodu (z różnych powodów, w tym emocjonalnych i nieprawidłowego prowadzenia porodu), nieprawidłowe wstawianie się główki w II okresie porodu, etc.).

… nie rzadko stygmat, który w kolejnej ciąży skutkuje wyrokowaniem „jeśli poprzednio nie było postępu, to teraz też nie będzie”.

Ania, autorka dzisiejszej historii, miała szczęście trafić na położne i lekarzy, którzy powyższego argumentu nie wysuwali – przeciwnie wspierali ją. A natura zrobiła resztę:)

baby_foot_black_and_white

Oto moja historia – będzie krótka i zwięzła, taka jak mój VBAC.

Pierwszy poród 2014, z powodu braku postępu porodu zdecydowano o cc. Początek porodu przebiegał bardzo sprawnie i szybko, w 37 tyg. odeszły mi wody, po około 4-5 godzinach miałam już pełne rozwarcie, ale po godzinie skurczy partych zdecydowano o cc, gdyż główka nie schodziła w dół a ból było ogromny. Nie miałam do nikogo żalu o podjęciu takiej decyzji, ale czułam straszny niedosyt, że było tak blisko rozwiązania i się nie udało. Po cesarskim cięciu dość szybko doszłam do siebie, jednak psychicznie długo godziłam się z tym, że nie urodziłam sama.

Od razu wiedziałam, że drugie dziecko będę chciała urodzić naturalnie. W zasadzie dopóki nie weszłam na stronę naturalniepocesarce.pl, nie zdawałam sobie sprawy z tego, że poród siłami natury po cc to niemalże fanaberia. Ja nie spotkałam się z negatywnym podejściem ani lekarzy, ani położnych. Jedynie co, to mój lekarz prowadzący powiedział, że jego obowiązkiem jest poinformowanie mnie o ewentualnych konsekwencjach takiej decyzji, ale jeśli jestem ich świadoma, to on nie widzi przeciwwskazań, żeby próbować. Byłam pewna, że tak właśnie chce rodzić.

Portal naturalniepocesarce.pl tylko upewnił mnie w tym przekonaniu. Urzekły mnie historie dziewczyn, które zdecydowałay się na vbac, chłonęłam je każdego dnia, coraz bardziej pragnąc vbac.

Druga ciąża 2017 rok, więc trzy lata po cc. Jako że pierwszy poród zaczął się 3 tygodnie wcześniej, liczyłam że i tym razem tak będzie, tym bardziej, że od 32 tygodnia zagrażał mi poród przedwczesny, pobyt w szpitalu i mnóstwo stresu. Jednak 37 tydzień i nic, 38 i nic. W 39 tygodniu wieczorem odeszły mi wody i od razu złapały skurcze. Jednak stwierdziłam, że mam jeszcze troszkę czasu. Wody były czyste, więc nie uważałam, że należy pędzić do szpitala, ale po 15 minutach skurcze były praktycznie co chwile. Miałam już problem z dojściem do auta i na izbę przyjęć, na szczęście do szpitala miałam 5 minut. Na izbie przyjęć zaczęły łapać mnie skurcze parte. Kiedy trafiłam na oddział położna nie mogła uwierzyć, że mam 8 cm rozwarcia, podobnie zresztą jak ja. Po kolejnych 10 minutach było pełne rozwarcie.

Jako, że przy pierwszym porodzie nie do końca słuchałam położnych i tylko krzyczałam przy skurczach partych, tym razem postanowiłam sobie, że będę współpracować, słuchać i wykonywać ich polecenia i….. nie krzyczeć niepotrzebnie. I to była najlepsza decyzja. Skurcze parte trwały dokładnie 25 minut i na świecie pojawiła sie moja druga córeczka, 2750g, 55 cm. Poród przebiegł tak szybko, że mam wrażenie, że mi coś z niego umknęło. Nie czułam bólu, powiedziałbym nawet, że nie bolało, skupiłam się całą sobą na urodzeniu tego dziecka, na parciu, oddechu itp.

Cały mój poród od odejścia wód w domu do urodzenia mojej córki trwał 1,5 godzin, dlatego nazywam go ekspresowym;)

Chciałam powiedzieć (napisać), że vbac to była jedna z moich najlepszych decyzji. Niesamowitym uczuciem jest wydanie dziecka na świat. Człowiek jest dumny z siebie i pełen podziwu dla sił natury. To przeżycie nie do opisania. Jest to w pewien sposób surrealistyczne, że kobieta jest zdolna do takiego wysiłku a jednocześnie jest to bardzo naturalny proces, w którym to nasz organizm podpowiada nam co mamy robić.

Życzę każdej kobiecie, żeby miała taki poród jak ja, szybki, sprawnie poprowadzony (bo położne świetnie mnie wspierały i prowadziły) i zakończonym szczęśliwym rozwiązaniem.