Ucieczka spod noża (Rzeszów – Rycerska)

VBAC to bardzo często wypadkowa wielu czynników – warunków fizycznych, determinacji i przygotowania mamy, współpracy rodzącego się maleństwa, wsparcia personelu, a czasem także  trochę uśmiechu losu. Choć może ten uśmiech losu to tak naprawdę wskazówka dla osób sprawujących opiekę nad rodzącymi po cc  i dla samych rodzących – by zbyt szybko nie wydawać wyroków o porodzie, by mieć więcej wiary i więcej cierpliwości…. Sami oceńcie! Zapraszam do lektury historii Aleksandry.

Od dłuższego czasu śledzę Wasza stronę Naturalnie po cesarce i to dzięki Wam zdecydowałam się na poród naturalny po pierwszym cesarkim cięciu. Ale może zacznę od początku…
12 styczeń 2016 – na świat przyszła Nasza córeczka – przez CC z powodu złego ułożenia. Długo dochodziłam do siebie, przy córeczce było mi ciężko cokolwiek zrobić. Na noc oddawałam ją do pielęgniarek, bo nie dość, że rana okropnie bolała, to jeszcze mój kręgosłup odmówił posłuszeństwa po znieczuleniu (nie mogli się wbić i byłam XX razy kłuta). Było ciężko, ale córeczka wynagrodziła wszystko :)
Z mężem bardzo pragnęliśmy od zawsze mieć dużą rodzinę i zaczęliśmy starania o drugie dzieciątko. Udało się szybko, jednak początki były trudne, bo krwawilam. Lekarz (ten sam co przy pierwszym dziecku) uspokajał, że wszystko jest w porządku. I tak mijały miesiące, malutka rosła pięknie w brzuszku, blizna po cc idealna, więc lekarz dał wolną rękę co do porodu i zielone światło na sn. Bez wahania zdecydowałam, że chcę spróbować naturalnie. A więc zostało czekanie na pierwsze skurcze bądź odejście wód. Nastawiłam się bardzo pozytywnie i optymistycznie, że na pewno się uda, że dam radę, że wszystko będzie w porządku :) I zaczęło się…
W poniedziałek (23.04.2018) w nocy dostałam skurczy co 15minut. Rano miałam jechać na ktg i tak też zrobiłam. Skurcze się zapisywały. Udałam się do swojego lekarza – zbadał mnie i mówi, że wszystko wysoko zamknięte i jeszcze czas. Więc wróciłam do domu. Zaczęły się skurcze co 10min, (zaznaczę, że z krzyża), wieczorem odszedł czop i zaczęłam krwawić, skurcze już co 7 min, więc zdecydowałam, że pojadę sprawdzić co się dzieje. Na IP zdecydowali, że mnie zostawia. Lekarz zbadał i dalej to samo, wysoko wszystko i rozwarcie na opuszek. Dali mnie na patologie ciąży. Mąż pojechał po północy po wszystkich formalnościach, a ja sobie siedziałam na łóżku i miałam mega doła, że zostałam tam sama (mam mega uczulenie na szpitale). Płakać mi się chciało, że nie wiadomo ile jeszcze tam będę leżeć skoro na poród się nie zapowiada. Ale długo czekać nie musiałam, bo o 3,40 filmowo odeszły mi wody :)
Lekarz zbadał i stwierdził rozwarcie na 1 palec. Poszłam na porodówkę. Dostałam pokój, zadzwoniłam po męża i akcja powolutku zaczęła się rozkręcać. Skakałam na piłce (w sumie cały poród) a mąż na skurczach masował mi krzyże, bo ból był naprawdę duży w kręgosłupie. Miałam super położną ( Panią Anię S.) i dwie studentki, które były przy mnie cały poród i wspierały jak mogły!!!
Po kilku godzinach kolejne badanie i rozwarcie bardzo kiepsko postępuje. Usłyszałam 2,5 palca. Załamka bo gdzie tu do 5???!!! Ale nie poddawałam się. Skurcze zrobiły się coraz częstsze i silniejsze i gdy były co dwie minuty i trwały dwie minuty było mega ciężko, ale wiedziałam, że muszę być dzielna dla mojej kruszynki malutkiej.
Tak doszłam do 9,5cm rozwarcia. I co??? I akcja porodowa ustała, główka nie wstawiała się w kanał rodny. Skurcze minęły jak ręką odjął. Chwilę czekali i padła decyzja o cc. Strasznie się podłamałam, ale wiedziałam, że zrobiłam wszystko co mogłam, żeby urodzić naturalnie. Dostałam nawodnienie w kroplówkach, jakieś leki, pobrali krew, a że sala operacyjna była zajęta, to kazali czekać. Po jakichś 40 min przyszła doktorka, podpisałam wszelkie dokumenty i miałam z nią iść. I tak schodząc z łóżka dostałam nagle silny skurcz, więc poprosiłam, żeby doktorka poczekała, bo nie dam rady iść  – tak coś dziwnie mnie napierało. Studentka patrząc na mnie mówi „Pani prze” a ja w szoku …
Nagle naleciało się mnóstwo personelu, szybkie badanie i okazało się, że główka wstawiła się i zaczęłam rodzić!!!!!!!! Na szybko zaczęli się ubierać, przygotowywać i tak po 15 min partych skurczy urodziłam cudowna córeczkę. Piękne uczucie, wspaniałe doświadczenie! Tym bardziej, że uciekłam spod noży !!!! Lekarze gratulowali, położna i studentki od początku wierzyły, że się uda i udało się, a ja sto razy powtarzałam „urodziłam, dałam radę, ja urodziłam”!!! I tak 25.04.2018 o godz. 15.05, po ponad 12 godzinach od odejścia wód urodziła się moja druga córeczka :)
baby_foot_black_and_white
Od kiedy zaczęłam czytać Wasza stronę marzyłam, abym mogła kiedyś podzielić się swoją historią porodu po cc i marzenie się spełniło!!!! Życzę każdej mamusi po cc, aby miała dużo siły i wiary w to, że można, że się uda i wszystko będzie dobrze!!! Jest to piękne uczucie urodzić naturalnie dzidziusia.
Dziękuję szpitalowi na Rycerskiej w Rzeszowie, całemu personelowi, który był ze mną, mojemu lekarzowi, ordynatorowi, za to, że wspiera vbac oraz Wam Naturalnie po Cesarce – za każdą historię i wiarę w to, że można, za uświadomienie Nam kobietom, że po CC nie można się poddawać i poród siłami natury jest realny!!!
Pozdrawiam !!!

2 thoughts on “Ucieczka spod noża (Rzeszów – Rycerska)

  1. Aż się popłakałam :-) bardzo piękna historia! Urodziłam w czerwcu 2015 córkę, którą próbowałam urodzić siłami natury ale po 15 godzinach lekarze stwierdzili, że główka się zaklinowała więc cc. Bardzo przeżyłam, że mi się nie udało. Do dziś zostało mi coś typu niespełnienia pomimo że najważniejsze, że jesteśmy całe i zdrowe. Teraz jestem w 32 tyg ciąży, mam wybór czy chce sn czy cc. I pewnie spróbuję jeszcze raz poród naturalny. Chcę być silna i psychicznie się nastawić optymistycznie. Lecz nie jest to proste bo trauma była… Teraz ja chcę taką historią się podzielić :-) proszę trzymać kciuki!

Odpowiedz na „DorotaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>