Urodziłam zanim dotarło do mnie, że to już się dzieje (Katowice)

Często potrzeba wiele własnej determinacj by urodzić naturalnie po cesarce. Zwłaszcza po cesarce wykonanej z powodu „braku postępu porodu”. A jest to możliwe! Historia Asi jest tego przykładem:

 baby_foot_black_and_white
Trzy lata temu przeszłam cc, którą bardzo źle zniosłam fizycznie i psychicznie. Gdy zaszłam w ciążę po raz drugi, koszmarne wspomnienia wróciły. Przepłakałam dwa tygodnie pewna, że drugiej cesarki nie  przeżyję. Na szczęście trafiłam na stronę naturalniepocesarce i wiedziałam, że muszę spróbować. Wybrałam szpital Leszczyńskiego w Katowicach, bo mam zaufanie do jego lekarzy, a zwłaszcza do ordynatora, dr Świtały.
Zgłosiłam się do szpitala w 38 tc z powodu skurczy i lekarz dyżurny chciał namówić mnie na cc, jednak postanowił zaczekać na decyzję ordynatora. Skurcze minęły, ale zostałam na obserwacji. Następnego dnia ordynator dał mi szansę na pn, ale stwierdził, że szanse sa niewielkie (1 cc z powodu braku postępu porodu, powikłana, blizna 2mm). I tak spędziłam trzy dni w szpitalu, tłumacząc się na każdym obchodzie ze swojej decyzji. Aż we wtorek młoda pani doktor stwierdziła, że to super i ona chce być przy moim porodzie :) Ja zażartowałam, że mogę urodzić na jej dyżurze.
Zaczęły mnie łapać lekkie skurcze, ale sądziłam że to kolejny fałszywy alarm. Godzinę później bardzo rozbolał mnie kręgosłup. Poprosiłam o ktg, ale nie wykazało skurczy. Uznałam to za kolejną ciążową dolegliwość, wzięłam prysznic, zjadłam lody;) Ciągle leżałam na sali i żartowałam ze współlokatorkami. W końcu lekarz zawołał mnie na badanie, ale musiał pobiec na pilne cc. Zbadała mnie położna, którą spotkałam na korytarzu. Najpierw powiedziała mi, że jak boli tylko kręgosłup to na pewno nie rodzę, a za chwilę zrobiła wielkie oczy. Miałam rozwarcie na 6cm i odeszły mi wody. Nie zdążyłam ze znieczuleniem, a bardzo bałam się bólu. Jednak po chwili miałam już skurcze parte, które były o niebo lepsze od bólów krzyżowych. W sumie od odejścia wód bo urodzenia synka minęła niecała godzina. Przy końcówce kibicowało mi chyba z 15 osób.
Najwspanialsze było to, że po wszystkim mogłam przytulić synka, spełniło się moje marzenie o naturalnym porodzie. Udowodniłam sobie, że potrafię, że moje ciało jednak da radę. Mój mąż dojechał do szpitala na samą końcówkę akcji i nie został już wpuszczony na salę, ale oboje byliśmy z tego zadowoleni 😉
Już kilka godzin później sama zajmowałam się synkiem, bez tego potwornego bólu po cc.
Dziś jestem szczęśliwą mamą dwóch synów. Staram się myśleć już tyko o dobrych stronach. Że gdyby nie ta pierwsza cesarka, to nie doceniłabym pełni szczęścia i siły jaką dał mi naturalny poród.
Ale przyznam szczerze, że byłam w szoku, urodziłam zanim dotarło do mnie że to już się dzieje :)

One thought on “Urodziłam zanim dotarło do mnie, że to już się dzieje (Katowice)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>