Poród Jaśka (Gdynia)

Odpowiednie wsparcie w czasie porodu pozwala mamie „rozwinąć skrzydła”, wyzwolić w sobie siłę, moc i pięknie urodzić. Zapraszam do przeczytania historiii Julii:

Pierwszego synka urodziłam w 2011r. Chodziłam z mężem na Szkołę rodzenia, chcieliśmy rodzić razem, bez ingerencji medycznych, siłami natury. Gdy przyjechaliśmy do szpitala okazało się, że skoro moje skurcze są nieregularne to mąż nie może być ze mną na porodówce. Zostałam sama – od 8:00 rano w sobotę do 2:00 w niedzielę. Żadna położna nie przyszła by mi doradzić co robić. Starałam się jak mogłam żeby poród postępował. O 2:00 rano w niedzielę odeszły wody, zadzwoniłam po męża. Dane nam było rodzić 6 godzin, które musiałam spędzić w większości na lewym boku, na łóżku bo „zapis KTG jest istotny”. O 8:00 rano do naszej Sali weszło 10 osób i usłyszeliśmy że to za długo trwa i trzeba zrobić cesarkę, bo tętno dziecka skacze. Jednocześnie lekarka stwierdziła że zapis jest niemiarodajny bo pas który utrzymuje urządzenie na moim brzuchu jest poluzowane od ciągłych skurczy…

Po tym doświadczeniu stwierdziłam że nie ma mowy o braku wsparcia – muszę mieć doulę przy porodzie. Kolejny synek urodził się 28.11.2013. Tym razem znalazłam kogoś kto będzie buforem między mną i mężem a personelem szpitala. Kogoś komu zaufamy, że wie jak nas przeprowadzić przez ten cudowny czas porodu. Karolina Kardasz z Gdańska okazała się taką osobą (prowadzi też szkołę rodzenia Majka). Dużo mi dała lektura, którą mi poleciła – Ina May Gaskin „Poród naturalny”. Rodziłam prawie dwie doby. Najpierw w domu – półtorej doby do rozwarcia 3cm. W tym czasie normalnie jadłam, piłam, poszłam z Karolą na spacer. Miałam skurcze coraz dłuższe (do 1minuty) i coraz częstsze (najpierw nieregularne potem co 5 minut). Gdy doszłam do 3cm pojechaliśmy do szpitala. Tam przez 6 godzin dochodziłam do 10 cm rozwarcia. Samo parcie trwało 20 minut. Nie bolało, czułam raczej pieczenie i rozciąganie. Podczas porodu podano mi czopki Skopolan. Karola była ze mną i mężem cały czas. Znalazła wspaniały sposób na bóle krzyża – nie czułam ani jednego – poprzez przyczepienie w tej okolicy pleców urządzenia o nazwie TENS. Moje bóle porodowe umiejscowiły się w udach 😉 ona masowała jedno a mąż drugie.

Lekarz chciał zrobić mi cc bo twierdził, że „zbyt długo to trwa”… Wszedł na salę i mówi do mnie: „Są inne wyjścia, to zbyt długo trwa”. Bardzo mnie tym wkurzył, ale i osłabił moją wiarę w siebie. Karola i mąż mnie podnosili na duchu przez kolejną godzinę. I udało się. Potem, gdy synek leżał na moim cycu, spytałam tego lekarza, czy wystarczająco szybko urodziłam. Było mu głupio…

Dzięki Karoli uwierzyłam w siebie, w to że można urodzić VBAC, że można to zrobić we własnym rytmie i że wszystko pójdzie dobrze. W ciąży czytałam tylko wpisy na naturalniepocesarce.pl, bo chciałam czytać tylko pozytywne informacje.

Polecam VBAC z dobrą doulą/położną. Kimś ciepłym i do kogo mamy zaufanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.